czwartek, 12 czerwca 2008

Żony, mężowie i ich koledzy

[czyli wprawki z Szekspira]

Żony mają szósty zmysł. Mężowie nie chcą go słuchać. Wolą słuchać kolegów.
Żony umierają ze strachu o mężów. Mężowie – zazwyczaj z powodu miecza włożonego nie tam, gdzie rozsądek nakazuje go przechowywać. Miecz przeważnie należy do kolegi.
Żony posługują się swoją urodą, sprytem, rozsądkiem, intuicją, znajomością społeczeństwa, prawa i męskiej psychologii. Robią to, żeby móc w spokoju spełniać się w byciu żonami.

Koledzy posługują się swoją znajomością technik manipulacji, psychologii tłumu, sprytem, umiejętnością wykorzystania (lub obejścia) prawa, odwołaniem do źle pojętej męskiej solidarności i wyższą od kobiet pozycją społeczną. Robią to, by móc w zamieszaniu spełniać się w byciu Cezarami.

Żony w ostateczności uciekają się do dwóch rzeczy.
Pierwsza – to prorocze sny. Działają w przypadku zabobonnych mężów. (Techniką tą posługiwały się tak żona Cezara, jak i żona Piłata, a także wiele innych żon na przestrzeni wieków. Zwłaszcza żony przywódców.) Nie można jednak bagatelizować umiejętności interpretowania snów, którą osiągnęli koledzy (tak Cezara, jak i Piłata. A także innych przywódców.)
Druga – to odwołanie się do węzła małżeńskiego, który niesie ze sobą pewne zobowiązania. Mąż dzieli z żoną wszystko: od łoża po tajemnice. Jest wiele metod, które stosuje żona, by przypomnieć o tym obowiązku mężowi: od okazywania mu troski, przez znajomość jego przyzwyczajeń, odwoływanie się do jego rozsądku, do własnego rozsądku (co można poprzeć pochodzeniem), przez znajomość spraw, które mąż próbuje właśnie ukryć, aż do błagania na kolanach, by je ujawnił (jeśli przypadkiem nie są żonie do końca znane.)
Sposób drugi jest skuteczniejszy niż pierwszy. Koledzy nie mają tu za wiele do powiedzenia. A żona, poznawszy, w czym rzecz, ma.
„Porcja: A gdyby ta rzecz umiała odmienić twe ciało, tak jak umysł twój odmienia, nie mogłabym cię rozpoznać. (…) zawierz mi swą troskę.
Brutus: Czuję się nieco niezdrów i to wszystko.”
Koledzy w ostateczności uciekają się do dwóch rzeczy. Do pochlebstwa. I do sztyletu.
Mężowie w ostateczności także uciekają się do dwóch rzeczy. Do zdziwienia, które nie przynosi pożądanych skutków.(„Et tu, Brute?”) I do miecza. Na drugim, tępym końcu miecza zazwyczaj znajduje się niewolnik.

Argumenty żon są słuszne. Argumenty kolegów – trafne. Argumenty mężów – ostateczne.
Żony wykształcają swoje umiejętności w czasie całego swojego życia, w którym przechodzą spod opieki jednego pater familias w ręce drugiego. O długości życia decyduje znajomość prawa.

Twórcami prawa są: Tyberiusz Koruncjanus, który jako pierwszy wyjaśniał słuchaczom zastosowanie jego zasad w życiu; Publiusz Mucjusz Scewola, który dał podstawy prawu cywilnemu; Kwintus Mucjusz Scewola, który opracowywał zagadnienia prawa cywilnego pozostawionego przez swojego (prawie) imiennika. Wykonawcą prawa dla każdego domu jest pater familias. Decyduje o życiu i śmierci domowników. Przekroczenie prawa w przypadku kobiety kończy się przeważnie przyjemnym miejscem w słonecznej części ogródka na dłużej.

O długości życia żony decyduje też znajomość polityki. Jeśli zostaje żoną senatora, wszystko zależy od jego znajomości psychologii tłumu. W najlepszym przypadku może liczyć na willę w ładnej, małej miejscowości nad morzem i doglądanie męża oraz jego plantacji sałaty. W najgorszym przypadku – na szybką śmierć z rąk tłumu plebejuszy, którzy nie dosłyszeli, co mówił z naprędce postawionego podwyższenia jej mąż, a ponieważ nie dosłyszeli, nie do końca zrozumieli, a to, co zrozumieli, nie do końca im się spodobało. Lub też czyjś inny mąż mówił wyraźniej. Tłum lubi w ekspresywny sposób manifestować swoje niezadowolenie. („Spalmy dom Brutusa!”)

W Rzymie znajomość retoryki była czymś w rodzaju umiejętności przetrwania w pustynnym miejscu, kiedy ma się do spełnienia misję wagi światowej, każdy kamień może okazać się wrogiem, dysponuje się czterdziestoletnim - przynajmniej z wyglądu - karabinem maszynowym dostarczonym przez tubylców, podczas gdy przeciwnik strzela nam w plecy z działka umieszczonego w helikopterze. Różnica polega na tym, że zamiast pustyni są puste głowy motłochu, każdy kolega może okazać się wrogiem, zamiast nabojów używa się słów, a informacje o aktualnym stanie polityki sprawiają, że ten, który je posiada, bierze udział w wyścigu konia z helikopterem, lecąc helikopterem.
O długości życia żony decyduje wreszcie znajomość męskiej psychiki, oraz znajomość talentów spiskowo – batalistycznych jej męża. To jeden z niewielu przypadków, w których ma okazję sama zadecydować, kiedy nastąpi jej mały, prywatny koniec.
Tak naprawdę jednak o długości życia żony decydują pośrednio koledzy jej męża. Ponieważ żona jest drugą połową męża, a tylko całość umiera naprawdę.

Jeśli chodzi o jakość życia żony, zazwyczaj żona nie jest całkowicie odcięta od kultury. Historia zna przypadki kobiet, które w przebraniu starały się dostać na igrzyska. Historia mówi też, że miejsce dla kobiety w cyrku jest zazwyczaj duże, okrągłe i wysypane piaskiem. I nie wszystkie radziły tam sobie jak Amidala. (Być może dlatego, że nie była wtedy żoną. Kiedy zaczęła nią być, od razu też zaczęły się kło… pojawiać troski o męża.) Jednak większość żon (prawdopodobnie z nudów), zaczyna w końcu czytać listy trafiające do domu męża. A także poezję. (Co do listów, trafiają się różne i czasem może się z nich dowiedzieć o mężu zbyt wiele. Co do poezji, w obiegu znajduje się tylko dobra. Złą można rozpoznać od razu, po pewnych dziwnie wyglądających, poprzyklejanych tu i ówdzie fragmentach. Nieliczni odważają się ją czytać. Jedno z ulubionych powiedzeń tłumu brzmi: „Rozszarpać go za jego złe wiersze!”)

Ważną umiejętnością żony jest czekanie. „Bo męska rzecz to być daleko…” Może ono trwać naprawdę długo, zwłaszcza, gdy mąż wyprawia się gdzieś z kolegami. (Nawet, jeśli mąż jest rozsądnym dowódcą wyprawy i naprawdę chce już wrócić do domu. Wtedy koledzy zostają, krótko mówiąc, przy drodze. Lub w żołądkach tego, co pojawia się przy drodze, tudzież za burtą.) Czasami jest czekaniem na próżno, jeśli mąż nie jest w stanie wrócić. Z przyczyn czysto fizycznych.

Mąż nie musi umieć czekać. Za to musi umieć podejmować decyzje, działać, ponosić konsekwencje działania oraz udawać, że lubi kolegów, których nie lubi, by wspólnie osiągnąć cel. Choć nie zawsze do końca zdaje sobie sprawę, czym jest ten cel.

Do zadań mężów należy troska o dobro publiczne. Jakkolwiek ją rozumieją.
Do zadań żon należy troska o mężów.
Do zadań kolegów należy wpływanie na mężów, by ich zdobyć dla własnych celów, eliminując wpływ żon. Oraz udawanie Greka, kiedy zostaną zapytani o to wprost.

Do specjalnych zadań żon należy mówienie mężom prawdy o nich samych. A także prawdy o ich kolegach. Zazwyczaj żony wyrażają w ten sposób swoje obawy, podyktowane znajomością społeczeństwa i męskiej psychologii, wynikające z rozsądnych, mimo wszystko, obserwacji.

Rozsądni mężowie biorą pod uwagę to, co mówią ich żony. Nierozsądni mężowie biorą pod uwagę to, co mówią ich koledzy. („Jak śmieszny zdaje się twój lęk, Kalpurnio!”) Koledzy przeczą żonom i ich intuicji, a przytakują mężom i ich pysze. („Ten sen na opak został wyłożony.”)

Nierozsądni mężowie wracają w charakterze ducha, wpływając bezpośrednio i zasadniczo na życie kolegów i pośrednio na życie ich żon.

Żony zawsze i istotnie wpływają na życie swoich mężów. A przynajmniej się starają.

Koledzy wpływają zasadniczo i bezpośrednio na politykę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz