niedziela, 1 czerwca 2008

Szkoła fotografii mistrza reportażu

Fotografia-czyli pisanie światłem

Słowo to pochodzi od złożenia dwóch greckich wyrazów: rzeczownika fotos – światło i czasownika graphe, który oznacza pisanie. Jest więc fotografia - rozumiana w najprostszy sposób - pisaniem przy pomocy światła; zapisem rzeczywistości, której doświadcza fotograf, jego odczuć, interpretacji sytuacji, w której się znajduje. Będąc pisaniem, jest jednocześnie pozasłownym opisem chwili. Stąd pierwsze podobieństwo do reportażu, które można wyrazić słowami Mistrza: „Jestem za poszukiwaniem tego, co w danym zdarzeniu, przeżyciu jest najważniejsze, co stanowi temat wiodący całej historii”.
Drugim, co łączy fotografię i reportaż, jest – obok fascynacji światem – prawdziwe zainteresowanie człowiekiem.
Trzecim – podstawowa trudność, którą na swojej drodze napotykają tak reporter, jak i fotograf, co Kapuściński ujmuje następująco: „ Tym, czego możemy oczekiwać od własnego pisania, jest tylko to, że w niewielkim stopniu uda nam się przybliżyć do obrazu czy wizji, które uznaliśmy za warte przekazania.”

Patrzenie nie jest widzeniem

Wiedząc już w przybliżeniu, czym jest fotografia, pomyślmy chwilę nad wymaganiami, które stawia ona fotografowi.
Podstawową rzeczą jest umiejętność widzenia. Różni się ono zasadniczo od patrzenia. Patrzenie nie łączy się z refleksją nad postrzeganymi obrazami, widzenie natomiast jest procesem poznawania, który dokonuje się w skomplikowany sposób; najpierw z całości otaczającego świata zostaje wybrany jeden fragment. ( „Tylko fragmentem można operować, fragmentem, który będzie dotyczył aspektów złożonej rzeczywistości świata i będzie próbował je sygnalizować”- mówi Mistrz). Postrzegając ten fragment, fotograf dokonuje jego analizy: rozłożenia na szczegóły, poszukiwania połączeń między nimi, jakby niewidzialnych nici przebiegających w różnych kierunkach, jednych – pożądanych, innych – przeznaczonych do wyeliminowania. Kolejnym krokiem jest synteza; polega na tworzeniu spójnego obrazu, oddającego to, co widzi, ale także i słyszy, czuje fotograf. „Cały wysiłek zmierza do tego, by w minimalnej ilości słów i obrazów powiedzieć jak najwięcej.” Trudność ( i biegłość!) polega na tym, by - dobierając poszczególne elementy - móc oddziaływać na wszystkie zmysły oglądającego.
Tak przedstawia się kwestia fotografowania świata. Jednak nie wyczerpuje ono przecież fotografii.

W kadrze pojawia się człowiek

Wtedy następuje zmiana w działaniu fotografa. Otóż obok analityczno – syntetycznego postrzegania barwnych plam, którymi są twarz, ubranie, dłonie, czy w końcu tło, które obramowuje fotografowanego, zaczyna być konieczne skierowanie na człowieka. Należy wspomnieć tutaj o dwóch skrajnościach przy wykonywaniu portretu. Jedna, kiedy fotograf „używa” modela, ubierając go, charakteryzując, ustawiając i oświetlając według własnego pomysłu. Model jest wtedy bierny, a fotograf – aktywny. Drugi skrajny sposób to sytuacja, w której model jest całkowicie ( na ile to możliwe przed obiektywem) spontaniczny, a fotograf „chowa się” za aparatem. Jest to, mówiąc słowami autora „Autoportetu…”, „tworzenie sytuacji, w której ja jestem najbardziej nieobecny, a oni [ludzie] najbardziej naturalni.” Portret jest wtedy efektem poznania i zachwytu drugim człowiekiem. Pokazuje jego wnętrze - a miejscem tego ukazywania się jest twarz. Językiem, którym mówi do nas portretowany człowiek, staje się, oprócz słów, „sytuacja, gesty, barwa, kształt.” Portretowanie wymaga wychodzenia poza stereotypy narzucające się naszemu myśleniu („Stereotyp jest bardzo niebezpieczny. Utrudnia dotarcie do drugiego człowieka.”) i ostrego widzenia, które pomaga dostrzec piękno i niepowtarzalność każdego portretowanego. Stąd dla fotografującego bardzo istotne są słowa i gesty modela.

Fotografowanie: tworzenie relacji z drugim

Mówi się, że profesjonaliści pracują w ciszy; jednak praca fotografa wykonującego portret przypomina trochę dziennikarską metodę wywiadu. Fotograf musi docierać do modela, zauważając jego potrzeby – chodzi głównie o stworzenie komfortowej dla obu stron sytuacji.Dlatego powstaje konieczność podtrzymywania werbalnego i niewerbalnego kontaktu z portretowanym. Stwierdzenie ze stron „Autoportretu…”: “Dziennikarstwo pozbawione relacji z ludźmi nie jest dziennikarstwem” z taką samą trafnością można odnieść do fotografii.

Jaki więc powinien być fotograf, by móc stworzyć relację z drugim? Podobny do reportera, a więc - według Kapuścińskiego - skromny, potrafiący wyrazić innym swój szacunek i poważanie, pokorny i empatyczny. Do niezbędnych cech należy też nieustająca fascynacja światem. Potrzebne są predyspozycje do odbywania podróży fotograficznej, która ma wiele wspólnego z podróżą reporterską: wymaga ciężkiej pracy, znajomości tematu, pełnego skupienia i koncentracji na otaczającej rzeczywistości. Nieodzowna jest pasja.

Samotność: źródło twórczej wolności

Obok relacji z drugim człowiekiem konieczna jest samotność: “Każda praca twórcza wymaga skupienia i samotności”. Kapuściński dodaje jeszcze: “Ja zawsze chodzę własnymi ścieżkami i nie zastanawiam się nad tym”. Wskazuje przez to na potrzebę indywidualności i oryginalności, szukania własnej drogi, bez niepotrzebnego wzorowania się na innych.

„Wielka para oczu”

Co możemy powiedzieć o warsztacie? Techniki fotograficzne różnią się przecież zasadniczo od technik pisarskich; czy są tu wspólne elementy? Refleksja nad “Autoportretem…” skłania do wskazania kilku: pierwszym z nich jest konieczność szukania inspiracji. Podobnie jak reporter powinien dużo czytać – fotograf powinien nieustannie oglądać: jest “wielką parą oczu”. Oglądać twórczość mistrzów, ich uczniów, prace, które powstały jako realizacja tematu, którym się aktualnie zajmuje – ale i obrazy średniowiecznych malarzy, rysunki naskalne, fotografie w kolorowych czasopismach… Poza tym - nieustannie próbować nowych technik, nowych tematów. “Poprzeczka jest ustawiona bardzo wysoko. Trzeba cały czas się rozwijać, wzbogacać swoją wiedzę. Niebezpieczeństwem(…) jest rutyna” – mówi Mistrz.

Skupić się na tym, co najważniejsze

Podobieństwo polega tez na “wyposażeniu” w podróży: po pierwsze - notes i długopis: w przypadku fotografa, jak i reportera służy do zapisywania dat, nazwisk, adresów, miejsc, w które warto wrócić. Po drugie - sprzęt fotograficzny: dla pierwszego podstawowe, poza umysłem, narzędzie pracy; dla drugiego pomoc w zapamiętywaniu. Warto tu zauważyć, że także wtedy, kiedy nie patrzy akurat w obiektyw, fotograf nieustannie obserwuje i przeżywa otaczającą go rzeczywistość; analizując i syntezując, poznając i fascynując się, poszukując właściwego kadru. Po trzecie - minimum bagażu, który w nadmiernej ilości przeszkadza i rozprasza, skupiając uwagę właściciela na jego własnych potrzebach, a przez to odwracając ją od tego, co dla reportera i fotografa najistotniejsze, co stanowi podstawowe podobieństwo ich obu: poszukiwanie prawdy o człowieku i świecie.


Na podstawie "Autoportretu reportera"

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz